motoryzacja

Benzyna i diesel szaleją: twoje portfel płacze!

Kolejna fala podwyżek paliw uderza w polskich kierowców. W ciągu zaledwie dwóch tygodni ceny benzyny i diesla poszybowały w górę, a sytuacja na Bliskim Wschodzie tylko potęguje niepewność. Tankowanie auta stało się znacznie droższe, a każdy przejazd na stację benzynową to bolesne przypomnienie o kryzysie.

Jak dużo drożej tankujemy najpopularniejsze samochody?

Jak dużo drożej tankujemy najpopularniejsze samochody?

Dane są alarmujące. Na początku marca litr benzyny 95 kosztował średnio 1,495 euro, dzisiaj sięga już 1,707 euro – wzrost o 0,212 euro. W przypadku diesla sytuacja jest jeszcze gorsza: z 1,447 euro do 1,830 euro, co oznacza różnicę 0,383 euro za litr w zaledwie dwanaście dni! Ale jak to przekłada się na realne koszty dla kierowców?

Przeanalizowaliśmy koszt tankowania dziesięciu najpopularniejszych modeli samochodów z 2026 roku – wszystkie z silnikami benzynowymi (hipotetycznie, dla porównania, uwzględniliśmy także diesel). Zaczynając od Seata Ibizy z 40-litrowym zbiornikiem, tankowanie kosztuje dziś około 68,28 euro, podczas gdy na początku marca było to 59,80 euro – różnica 8,48 euro. Używając diesla, koszt wzrósłby z 57,88 euro do 73,20 euro, czyli aż o 15,32 euro.

W przypadku Dacii Sandero, z jej większym 50-litrowym zbiornikiem, różnica jest jeszcze bardziej odczuwalna. Benzyna kosztuje teraz 85,35 euro zamiast 74,75 euro – 10,60 euro więcej. Diesel? 91,50 euro zamiast 72,35 euro, czyli dodatkowe 19,15 euro. Toyota C-HR (43 litry) to kolejny przykład – 73,40 euro vs. 64,29 euro (benzyna) i 78,69 euro vs. 62,22 euro (diesel).

„Ceny benzyny mogą sięgnąć 4,50 euro za litr” – ostrzega Jose Luis Martín, ekspert z branży paliwowej. To przerażająca wizja, która może jeszcze bardziej obciążyć budżet każdego kierowcy.

Podsumowując, w popularnych modelach, takich jak Renault Clio (39 litrów) czy Toyota Corolla (43 litry), tankowanie jest dziś średnio 7-12 euro droższe przy benzynie, a w przypadku diesla – nawet 14-21 euro więcej. To dramatyczny wzrost, który zmusza kierowców do ponownego przemyślenia swoich wydatków na transport.

Kierowcy muszą przygotować się na dalsze podwyżki i szukać alternatywnych rozwiązań, takich jak ograniczenie jazdy czy rozważenie zakupu samochodu elektrycznego. Przyszłość motoryzacji rysuje się coraz bardziej niepokojąco dla tych, którzy polegają na paliwach kopalnych.