Ferrari luce: kontrowersje, które rozpalają emocje – czy nowy model to katastrofa stylistyczna?
Włoski producent samochodów, Ferrari, znany z wyśmienitej inżynierii i ikonicznego designu, stanął w ogniu krytyki. Prezentacja Luce, pierwszego elektrycznego modelu marki, wywołała burzę opinii, a wielu obserwatorów uznało jego wygląd za po prostu… nieudany. Czy to początek końca ery Cavallino Rampante, czy tylko chwilowy kryzys estetyczny?
Kiedy innowacja spotyka się z nieprzychylnością opinii publicznej
Historia motoryzacji pełna jest przykładów samochodów, które w momencie debiutu spotkały się z ostrą krytyką, by z czasem zyskać status klasyków. Citroën DS, Mini, Lamborghini Miura, a nawet pierwszy Ford Focus – wszystkie te modele, ze względu na radykalne zmiany w designie, były początkowo obiektem drwin. Dziś są symbolem rewolucji w projektowaniu. Jednak w erze natychmiastowych reakcji i spolaryzowanych opinii, osąd jest surowszy, a emocje – bardziej intensywne. Emoji płomienia kontra emoji kupy – tak wygląda współczesny dialog o designie samochodów.
Nowy Ferrari Luce, z pewnością, wymaga czasu na adaptację. Nawet w porównaniu z niedawno zaprezentowanymi modelami, takimi jak Jaguar Type 00 czy Bentley EXP 15, a już co dopiero z Mercedesem-AMG GT 4-drzwi Coupé, który z nadmiarem tylnych świateł przypomina kuchenkę ceramiczną, Luce budzi silne emocje. Ferrari, chcąc zachować ducha sportowych samochodów z manualną skrzynią biegów, postawiło na precyzyjne połączenie pedału sprzęgła – klucz do prawdziwej przyjemności z jazdy.

Przeszłość pełna kontrowersji: ferrari, które dzieliły fanów
Zanim ocenimy Luce, warto przyjrzeć się historii Ferrari i jego mniej udanych projektów. Za każdym kultowym modelem, takim jak 458 Italia, F355 czy wspaniały 275 GTS, kryje się często Ferrari, które budziło kontrowersje i nie pasowało do kanonu estetyki Maranello. Przyjrzyjmy się niektórym z nich:
Ferrari 849 Testarossa – wykorzystujący motyw ściętej bryły, nawiązujący do historycznego Testarossa, nie jest to jednak hołd dla przeszłości. Charakterystyczne tylne klapy aerodynamiczne, inspirowane samochodami wyścigowymi z lat 60. i 70., kontrastują z ciemnym filarem na boku i czarną maską z przodu. Puntarowate wstawki w pasie bocznym tylko potęgują wrażenie chaosu stylistycznego. Pamiętajmy jednak, że i Testarossa z lat 80. nie spotkał się z powszechnym uznaniem na początku.
Ferrari 400 – Czy czas ostatecznie okaże się łaskawy dla tak krytykowanego Ferrari 400? Zarówno on, jak i poprzedzający go 365 GT4 oraz rozwinięty 412, były krytykowane za wygląd przypominający „biznesowy jacht”, a także za infamną trzybiegową automatyczną skrzynię biegów (wersja amerykańska). Dziś jednak ten styl wydaje się prosty i elegancki. Jeśli 400 może wyglądać świetnie po pięciu dekadach, to może Luce okaże się oszałamiający… w 2076 roku.
Ferrari Mondial – Często umieszczany na szczycie list „najbrzydszych Ferrari”, Mondial był próbą stworzenia przystępnego cenowo, czteromiejscowego gran turismo z silnikiem centralnym. Problem polegał na tym, że w środku już znajdował się silnik V8. Proporcje były zaburzone przez ten niefortunny układ 2+2, a boczne wloty powietrza przypominały ślady po wypadku. Całość wygląda teraz jak luksusowy Toyota MR2. Nawet wysuwane światła nie ratują sytuacji.
Ferrari 512M – Brak wysuwanych świateł? Powód? Przerobiony Testarossa z 1984 roku, próbujący w 1994 roku wtopić się w elitę supersamochodów. Światła zostały zastąpione płaskimi i bez wyrazu, dodano nieudolny przedni pas zaczerpnięty z F355, a tylne światła przypominały kołowe zatyczki w okrągłym otworze. Projekt felg również nie przypadł do gustu.
Ferrari Conciso – Na szczęście unikatowy, ten 328 GTS został przekształcony przez niemieckiego projektanta w lekki speedster bez dachu, który zaskoczył publiczność na targach motoryzacyjnych w Essen w 1993 roku. W 2018 roku sprzedano go za około 150 000 euro – sporo pieniędzy za stary włoski samochód bez zapasowych części, ale grosze za unikatowy Ferrari.
Ferrari 575 GTZ – Czy Zagato kiedykolwiek naprawdę poprawiło samochód? Istnieją przykłady, ale ten do nich nie należy. Wygląda jak napompowana wersja 575 Maranello. Zbudowano ich tylko sześć, a Ferrari nie wykorzystało tego projektu w 599, który pojawił się tego samego roku. Dlaczego?
Ferrari 288 GTO Evoluzione – Nie ma co dyskutować: 288 GTO to jeden z supersamochodów o najbardziej idealnych proporcjach. Fakt, że był „homologowany” do wyścigów (przed anulowaniem Grupy B), tylko dodaje mu uroku. Evoluzione, czyli samochód wyścigowy, który nigdy nie został zbudowany, ma przynajmniej pedigree, by wyglądać tak brutalnie. Zbudowano ich tylko sześć, więc pomimo świateł przypominających paszcza świni i przedniego grilla z ogrodzeniowej siatki, jest to jeden z najcenniejszych Cavallino z lat 80.
Ferrari FZ93 Zagato – Musimy jeszcze raz wspomnieć o Zagato. Są tak… nietypowi. FZ93, podobnie jak Conciso, był kolejnym unikatowym modelem z lat 90., bazującym na ładnym 512TR. Ma nutę pierwszego Enzo, co jest świetne, ale też lekki zapach Triumpha TR7, co już nie jest tak dobre.
Ferrari Superamerica 410 Ghia – Okazuje się, że niektóre z najbrzydszych Ferrari w historii nie były wcale dziełem Ferrari. Weźmy ten aspirujący do roli Cadillaca, pokryty chromem i pełen płetw. To dzieło Ghia, i znowu, propozycja dla amerykańskiego rynku Ferrari, która na szczęście nigdy się nie zmaterializowała. Z drugiej strony, jest tak absurdalny i stawia formę ponad funkcję, że w jakiś sposób wraca do punktu wyjścia i wygląda niesamowicie.
Ferrari 330GT 2+2 Navarro – To nie shooting brake (jak FF), a raczej wydłużony pickup z płetwami bez tylnej klapy. 330GT 2+2 Navarro był zamówieniem pilota F1, który został karoserem, dla szefa włoskiego klubu nocnego o imieniu Norbert. Sam właściciel, a nie klub. Z silnikiem V12 o pojemności 4,0 litra i mocy 300 KM, brzmiał jak Ferrari, ale wyglądał bardzo daleko od elegancji Maranello pod koniec lat 60.
Ferrari GG50 – Zamykamy listę najbrzydszych Ferrari w historii (zobaczymy, czy Luce się na niej znajdzie) Ferrari GG50. Może po tym już nie będziemy mogli wrócić do Włoch. To unikatowy egzemplarz stworzony przez Giorgetto Giugiaro (stąd GG) na pamiątkę 50-lecia kariery projektanta samochodów. Podwozie i skrzynia biegów z nieco topornego 612 Scaglietti posłużyły za podstawę coupé z zbyt cienkimi światłami, zbyt wysokim tyłem, ząbkowaną kratą i tym, co wyglądają jak tylne światła z Nissana GT-R.
n