Lotus esprit: od legendy do zapomnienia i powrotu? szalona historia supersamochodu z 007

Pamiętacie Lotus Esprit z filmu „Szpieg, który mnie kochał”? Ten ikoniczny supersamochód, który zamieniał się w podwodnik, na zawsze zapisał się w historii motoryzacji. Ale co skrywa mniej znana historia tego modelu? Historia pełna ambitnych planów, nieudanych prób i… silników z Lexusa?

Ambitne plany i japoński silnik

Na początku lat 2000. Lotus, w poszukiwaniu oddechu finansowego, postanowił zrewitalizować markę, wypuszczając na rynek całą falę nowych modeli. Wśród nich miał pojawić się nowy Esprit, który miał być uosobieniem połączenia legendy z nowoczesnością. Początkowo, ambitne plany zakładały zastosowanie silnika V8 pochodzącego od Lexusa IS-F – nietypowe, ale korzystne rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że Toyota już dostarczała silniki czterocylindrowe do Elise i V6 do Evora.

Jak głosi legenda, inżynierowie Lotus posunęli się jeszcze dalej, instalując ten silnik w… Ferrari 458 Italia! Samochód ten był testowany na drogach publicznych w Norfolk, w Anglii, zanim projekt został nagle anulowany i samochód trafił na złom. To tylko pokazuje, jak bardzo chaotyczna była sytuacja w Lotus w tamtych czasach.

Lotus esprit concept: powrót do korzeni

Lotus esprit concept: powrót do korzeni

Mimo trudności, Lotus nie rezygnował z marzenia o powrocie Esprit. W 2010 roku, podczas Salonu Samochodowego w Paryżu, firma przedstawiła Lotus Esprit Concept, prototyp, który, jak twierdził ówczesny CEO Dany Bahar, miał być „ultymatywnym supersamochodem”. Auto miało nie tylko nawiązywać do legendy swoich poprzedników, ale i ją prześcignąć. Bahar miał nadzieję, że Esprit znowu stanie się gwiazdą filmową, tak jak to miało miejsce w przeszłości, kojarząc się z Jamesem Bondem i kultowymi filmami.

Oczywiście, reinwestycja tak ikonicznego modelu to ogromne wyzwanie. Wiele firm próbowało swoich sił, ale nie wszystkie odniosły sukces. Kluczem jest znalezienie równowagi między hołdem dla przeszłości a dynamicznym krokiem w przyszłość.

Mocny silnik, lekka konstrukcja

Mocny silnik, lekka konstrukcja

Prototyp Lotus Esprit Concept doskonale oddawał filozofię Colina Chapmana, zgodnie z którą maksymalna wydajność osiągana jest poprzez minimalizm i lekkość. Samochód łączył najnowocześniejszą technologię z wyjątkowymi właściwościami jezdnymi. Z zewnątrz imponował agresywnym designem i proporcjami, które wyraźnie nawiązywały do Ferrari 458 Italia, szczególnie widoczne było to z boku. Stylistyka podkreślała osiągi pojazdu, a symetria nadwozia nadawała mu intensywny wygląd – kwintesencja nowego DNA marki Lotus.

V8 z lexusa z nadmuchiem

V8 z lexusa z nadmuchiem

Największą atrakcją pod maską Lotus Esprit Concept był silnik V8 o pojemności 5.0 litra z Lexusa IS-F, umieszczony centralnie z tyłu. W przeciwieństwie do seryjnej wersji, która korzystała z naturalnego dolotu i generowała 423 KM, w Esprit Concept zastosowano turbosprężarkę, co zwiększyło moc do 620 KM i 720 Nm momentu obrotowego! Silnik, zbudowany z pomocą Yamaha Racing (odpowiedzialnej również za głowice w modelu Lexus LFA), osiągał zawrotne 8500 obr./min. – imponujący wynik jak na silnik turbodoładowany. Był połączony z siedmiocyfrową automatyczną skrzynią biegów. Dzięki wadze wynoszącej zaledwie 1450 kg, Esprit Concept potrafił przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 3,4 sekundy i osiągnąć prędkość maksymalną 330 km/h.

Koniec nadziei

Koniec nadziei

Niestety, mimo obiecujących zapowiedzi i imponujących specyfikacji, projekt Lotus Esprit Concept nigdy nie doszedł do skutku. Firma borykała się z poważnymi problemami finansowymi i organizacyjnymi, co ostatecznie doprowadziło do porzucenia wielu ambitnych planów. Historia Esprit to gorzka lekcja o tym, jak trudno jest wskrzesić legendę i jak kruche mogą być nawet najbardziej obiecujące projekty w świecie motoryzacji. Dziś pozostaje nam wspomnienie konceptu i spekulacje, co by było, gdyby Lotusowi udało się zrealizować jego wizję.