Marc Márquez w Assen: Trudne chwile i walka o przetrwanie
Grand Prix Holandii jawiło się jako prawdziwy sprawdzian dla hiszpańskiego zawodnika Marca Márqueza na wymagającym torze w Assen. Po zdominowaniu wcześniejszych rund w Balaton Park i Brno, Ilerdense ostrzegał, że mityczna Katedra Motocyklizmu nie ułatwi mu zadania. Jego prognozy spełniły się z niezwykłą surowością w weekend, w którym oczekiwania zwycięstwa zderzyły się z rzeczywistością toru. Dziewięciokrotny mistrz świata musiał zadowolić się szóstym miejscem w sobotnim wyścigu sprintu i siódmą pozycją w niedzielnym wyścigu, wyniki te podyktowane karami za zjechanie poza tor na ostatnim okrążeniu, ale odzwierciedlają one również bardziej złożony obraz za murami boksu Ducati.
Ukryte problemy Márqueza
Surowość tego, co wydarzyło się w Assen, stała się widoczna wraz z publikacją standardowego materiału wewnętrznego, który oficjalny zespół z Borgo Panigale udostępnia fanom po każdym Grand Prix. Dzięki tym zdjęciom można było zaobserwować fizyczne i techniczne trudy, które przeszedł zawodnik jeszcze przed wejściem na motocykl. Już w czwartek Márquez pojawił się na torze z specjalnym butem, dostosowanym do złagodzenia obrzęku prawej stopy, bezpośrednim skutkiem wcześniejszego upadku. Pomimo bólu i ograniczeń fizycznych, sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała podczas pierwszej sesji treningowych w piątek, kiedy zawodnik z Cervery wypadł w szesnastej zakręcie, dodając kolejną przeszkodę do trudnego początku Grand Prix.
Marc Márquez, zawodnik MotoGP: „Jestem silniejszy niż kiedykolwiek, bo jeśli nie, rzuciłbym rękawice”.
Po powrocie do boksu po tym incydencie, rozmowy techniczne z inżynierem Gigi Dall'Igną ujawniły, że harmonia z motocyklem jest daleka od idealnej. Márquez opisał sytuację jako naprawdę trudną, argumentując, że zbyt mocno się wychyla, ponieważ zbyt mocno pcha podczas zmian kierunku, co powoduje, że jego pozycja na Ducati jest przesunięta do przodu. Garage włoskiego zespołu stało się odzwierciedleniem wspólnego rezygnacji, ponieważ jego partner z zespołu, Włoch Pecco Bagnaia, również nie mógł znaleźć właściwego kursu podczas pierwszych sesji, przyznając, że będzie potrzebował cudu, aby zakwalifikować się do drugiej sesji czasowej, choć ostatecznie obaj mogli odwrócić los i znaleźć się w pierwszej dziesiątce.

Walka o kontrolę
Po wypadkowym wyścigu sprintu, w którym Márquez przekroczył linię mety na siódmym miejscu, a następnie skorzystał z kary Bagnaia, aby awansować na szóste miejsce, wyznania zawodnika w intymnej atmosferze boksu nabrały tonu szczerego zaniepokojenia. Podczas rozmowy z technikiem Marco Rigamonti, Katalan z goryczą przyznał, że nie ma sytuacji pod kontrolą i że jest całkowicie niemożliwe, aby wyprzedzić swoich rywali z powodu braku tempa i pewności siebie.
Przed mikrofonami międzynarodowych mediów, zawodnik pogłębił tę ideę, wypowiadając się w sposób, który doskonale definiuje jego obecną sytuację w mistrzostwach, stwierdzając, że choć w zeszłym roku potrafił radzić sobie z trudnościami z pewnym komfortem, w tym sezonie termin „przetrwanie” zyskał dosłowne i absolutne znaczenie.

Problemy Ducati
Niedzielny dzień nie przyniósł oczekiwanego wytchnienia dla oficjalnej struktury Ducati, która zobaczyła, jak Bagnaia musiał wycofać się z wyścigu z powodu uporczywych problemów mechanicznych z jego motocyklem. Z kolei Márquez walczył na asfalcie z własnymi ograniczeniami technicznymi, potwierdzając mechanikom po wyścigu, że nie ma więcej broni do walki o czołowe pozycje. Zawodnik szczegółowo wyjaśnił bezradność, którą poczuł na asfalcie, nie będąc w stanie wyznaczyć ani.