Toyota yaris: ukryty sportowy potwór? test prototów, któ́re zaskakują!
Zapomnijcie o nudnym miejskim autku. Toyota, w swoich tajnych ośrodkach testowych w Shimoyama, Japonii, przygotowuje coś, co wywraca do góry nogami nasze postrzeganie marki. To, co na pierwszy rzut oka przypomina Yaris z body kitem, okazuje się być czymś znacznie bardziej ekscytującym – może nawet zapowiedzią powrotu legendy.
Ukryte mocne serce i nietypowe proporcje
Już na starcie, podczas pierwszego spojrzenia na prototyp, rzuca się w oczy wydłużony rozstaw osi. Coś tu nie gra. To nie jest zwykły Yaris, i szybko się to potwierdza, gdy tylko samochód rusza na tor. Dźwięk przypominający zdesperowaną osę uwięzioną w głośniku, prędkość niemalże kosmiczna i – co najważniejsze – moc płynąca z tyłu, a nie tylko z rury wydechowej, to wyraźne sygnały, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym.
Toyota, wbrew pozorom, nie eksperymentuje z bezdusznymi elektrykami. Ich celem jest stworzenie dostępnych sportowych aut do codziennego użytku, a przynajmniej ich embrionów. I właśnie dlatego na torze testowym można ujrzeć kilka wersji Yarisów, wszystkie z silnikiem centralnym.
Co kryją się pod maską? Niektóre prototypy mają osadzony z tyłu trzycylindrowy silnik z GR Yaris, z odwróconą skrzynią biegów (dyferencjał i podzespoły osi napędowej przeniesione na przód). Inne prezentują skomplikowaną sieć rur otaczającą nowy, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 2.0 litra – „G20E”. Większość z nich wygląda na posiadającą skomplikowany układ klimatyzacji, ale gdzieś tam, przesunięty w prawo, czai się właśnie ten silnik G20E, połączony z sześciobiegową skrzynią manualną (lub ośmiobiegową skrzynią automatyczną).

Nie yaris, a platforma do eksperymentów
Choć wizualnie przypominają Yaris, te prototypy to przede wszystkim platforma testowa, czasem wydłużona nawet o 100 mm. Nie są to gotowe modele produkcyjne. Te proporcje idealnie wpisują się w wymiary, jakie mógłby mieć MR2, choć nowy Celica, jak się zdaje, będzie pierwszym owocem tych eksperymentów.
Kluczem jest sam silnik. Może być montowany centralnie, ale też z przodu, w pozycji podłużnej. Toyota testuje zarówno napęd na tylne, jak i na wszystkie koła, co otwiera przed nimi szerokie pole możliwości. Co istotne, silnik jest na tyle kompaktowy, że można w nim zintegrować elementy hybrydowe.

Niezwykła dynamika i odczucia za kółkiem
Mieliśmy okazję przetestować prototyp w stylu rajdowym, wyposażony w motor z GR Yaris i generujący około 250 KM. Mimo to, wrażenie mocy było zaskakująco niewielkie. Rozkład momentu obrotowego 50:50 i sześciobiegowa manualna skrzynia przekładniowa dawały dużo frajdy, ale też wymagały zręczności. Podczas testów doszło do drobnych potknięć i niekontrolowanych poślizgów, co wywołało lekkie niezadowolenie u osób odpowiedzialnych za PR. Niemniej jednak, udało się wyrobić pierwsze wrażenie – to nie jest Yaris. To coś zupełnie innego.
Sterowanie jest lekkie i precyzyjne, a rozkład masy (około 43:57 między oś przednią i tylną) daje wrażenie tendencji do nadsterowności. Skręt kierownicą, nawet w prototypie, daje natychmiastowy efekt, a samochód z przyjemnością wkręca się w poślizg, wykorzystując minimalną pomoc układu kierowniczego.

Nowy silnik: 400 km i niesamowite wrażenia
Najciekawsze wrażenia dostarczył test z nowym silnikiem. Nie mogliśmy go prowadzić, ale Toyota zabrała nas na tor w Shimoyama, gdzie testowany był prototyp w wersji przypominającej auto rajdowe. Trasa nawiązuje do Nürburgring Norschleife, pełna jest ślepych zakrętów i gwałtownych zmian kierunku. Za kierownicą siedział “mistrz kierowcy” Toyoty, który z łatwością wykorzystał potencjał samochodu – szacuje się, że wykorzystał około 70% jego możliwości.
Według Toyoty, prototyp na asfalcie generuje aż 400 KM. Brzmienie jest rasowe, z wyraźną chęcią do obrotów, a moment obrotowy jest dostępny niemal od samego początku. Co ciekawe, odczucia z fotela pasażera były zupełnie inne niż te związane z GR Yarisem. Samochód reagował na minimalne ruchy kierownicą, wykazując charakterystyczną dla aut z napędem na tylne koła tendencję do nadsterowności. Podczas gdy GR Yaris, nawet w swoim pełnym trybie napędu na wszystkie koła, ma tendencję do podsterowności, ten prototyp wydawał się “przesuwać” od samego tyłu pojazdu. To subtelna, ale zauważalna różnica – od razu przypomina, że to nie Yaris, ale coś w rodzaju Porsche Cayman.

Czy jest co poprawiać?
Oczywiście, prototyp nie jest jeszcze idealny. Dźwięk silnika jest industrialny, a układ chłodzenia, dolot i układ wydechowy są wciąż w fazie testów. Dynamika również wymaga dopracowania – podczas prób, nawet z doświadczonym kierowcą, zdarzały się momenty, w których samochód “chciał” wykonać dwa szybkie obroty w kierunku pobocza. Potrzebne będą elektroniczne systemy stabilizacji. Na szczęście, to tylko kwestia czasu.

Werdykt: toyota wraca do sportowych korzeni
Podsumowując, Toyota udowadnia, że nadal żyje sport. Mamy GR Yaris, Corollę (i wersje GRMN), a wkrótce pojawi się V8 GR GT, który będzie rywalizował z Porsche 911. Niebawem dołączy do nich nowy Celica, MR2 i być może nowy Supra. To szeroki wachlarz sportowych aut, które mogą być dostępne dla osób, które nie posiadają kont bankowych Elona Muska. Prototypy Yarisów są jeszcze w fazie rozwoju, ale są obiecujące, ekscytujące i wyraźnie wskazują na właściwy kierunek. Era silników spalinowych nie dobiegła końca, a Toyota przedłuża jej życie z pasją i innowacją.