Volkswagen golf g60: zapomniany król kompresora powraca!

Pamiętacie czasy, gdy producenci samochodów nie bali się eksperymentować? Zanim SUV-y zdominowały rynek, a auta stały się przedłużeniem naszych smartfonów (kto widział nowego Ferrari Luce?), Volkswagen odważył się na szaleństwa. Jednym z nich był Golf G60 – maszyna, która na chwilę zawładnęła sercami entuzjastów motoryzacji.

Ewolucja golfa: od gti do g60

Od 1974 roku Volkswagen nieustannie rozwijał Golfa, tworząc liczne wersje specjalne. Jednak te dwie – GTI i G60 – wyróżniają się na tle innych swoją radykalnością. Lata 80. to epoka dynamicznych kompaktów, takich jak Golf GTI, ale i Peugeot 205 GTI, Opel Kadett GSi czy Citroën Supercinco GT Turbo. Wtedy właśnie, w Wolfsburgu, postanowiono dodać Golfowi GTI odrobinę więcej pikanterii.

Pierwsza generacja Golfa, zaprezentowana w 1974 roku, zyskała wersję GTI. Początkowo oferowała 112 KM, a później, dzięki silnikowi 16-zaworowemu, moc wzrosła do 139 KM. Jednak inżynierowie chcieli więcej. Na przełomie lat 80. i 90. opracowali coś naprawdę wyjątkowego – Volkswagena Golfa G60.

Serce G60: Silnik EA827 z kompresorem

Podstawą napędu G60 był silnik EA827 o pojemności 1.8 litra, wyposażony w kompresor mechaniczny i układ zasilania Digifant. To rozwiązanie, choć proste w założeniu – nadmuchanie silnika – okazało się rewolucyjne. Volkswagen wcześniej eksperymentował z kompresorami w Polo G40 i Passacie B3, ale G60 przeniósł tę technologię na wyższy poziom.

Silnik EA827, zaprojektowany przez Audi, był jednym z najlepszych w Grupie VAG pod względem osiągów i niezawodności. Początkowo miał moc 55 KM w Passacie i Audizmie 80, a z czasem ewoluował do wersji 2.0 litrowej, oferującej 150 KM w Golfie III 16v. Początkowo zasilany gaźnikiem, później systemami K-Jetronic i Digifant – to właśnie Digifant znalazł się pod maską Golfa G60, kontrolując wtrysk paliwa i zapłon w sposób elektroniczny.

Nazwa G60 odnosiła się do średnicy ścian kompresora (59,5 mm). Dzięki kompresorowi, moc wzrosła do 160 KM przy 5600 obr./min, a moment obrotowy do 225 Nm w zakresie 3800-4000 obr./min. Silnik był parowany z manualną skrzynią biegów i napędem na wszystkie koła Syncro.

Rallye i gti: dwa oblicza g60

Rallye i gti: dwa oblicza g60

Volkswagen Golf G60 oferował znacznie lepsze osiągi niż standardowy GTI: przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmowało 8,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosiła 209 km/h. Samochód występował w dwóch wersjach: Golf Rallye G60 i Golf GTI G60.

W 1989 roku Volkswagen postanowił spróbować sił w rajdach i potrzebował homologować wersję sportową. Tak powstał Golf Rallye G60, charakteryzujący się specyficznym pakietem aerodynamicznym, nawiązującym do wersji amerykańskiej, z charakterystycznymi, kwadratowymi reflektorami i poszerzonymi nadkolami. Planowano wyprodukować 2500 egzemplarzy, ale Volkswagen wyprodukował aż 5000, wszystkie w Belgii.

Rozczarowanie i szybki koniec

Niestety, Golf G60 nie spełnił oczekiwań pod względem dynamiki. Ciężar napędu na wszystkie koła ograniczał jego potencjał. Wtedy właśnie pojawił się Golf GTI G60, który zachowywał ten sam silnik i moc, ale dzięki redukcji wagi o 120 kg (dzięki eliminacji napędu Syncro) był bardziej zwrotny. Jednak wciąż borykał się z problemami z przyczepnością przedniej osi przy gwałtownym wciskaniu pedału gazu.

Volkswagen Golf G60 trafił do sprzedaży w marcu 1990 roku i zniknął z rynku po zaledwie roku. Części winy obarczyć można wysoką ceną – G60 kosztował dwa razy więcej niż standardowy Golf GTI. W tym samym roku zadebiutowała trzecia generacja Golfa, która nie oferowała silników z kompresorem. Trzeba było czekać aż do Golfa Mk5 i silników TSI, aby ponownie doświadczyć mocy nadmuchu.