Alonso zaskakuje w monako: hypercar za 3 mln zł przed startem sezonu!

Fernando Alonso, dwukrotny mistrz świata Formuły 1, nie przestaje zaskakiwać. Tuż przed startem nowego sezonu, w Monaco, gdzie mieszka od dłuższego czasu, został przyłapany na przejażdżce jednym z najbardziej ekskluzywnych samochodów świata – Aston Martin Valkyrie. To nie tylko symbol bogactwa, ale również wyraz wdzięczności ze strony brytyjskiego producenta.

Wyjątkowy prezent i jego moc

Aston Martin Valkyrie to prawdziwa bestia, a Alonso doskonale o tym wie. Dwóch lat temu otrzymał ten hiper-samochód jako podarunek od zespołu, co było dla niego bez wątpienia niezapomnianym dniem. Teraz, po raz kolejny, mógł się nim cieszyć, prezentując go mieszkańcom Monako i fanom motorsportu. To auto, które z definicji, łączy w sobie elementy samochodu Formuły 1 z możliwościami użytkowania na drogach publicznych.

Pod maską Valkyrie'go pulsuje potężny silnik V12 o pojemności 6,5 litra, wspomagany przez układ hybrydowy, generujący aż 1155 koni mechanicznych. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje mniej niż 2,5 sekundy – szaleńcze tempo, które w połączeniu z personalizacją wykonaną przez samego Alonso, sprawia, że przejażdżka tym autem staje się niezapomnianym doświadczeniem. Kolorystyka nawiązująca do barw Aston Martin tylko potęguje jego atrakcyjność.

Niektórzy fani, w obliczu problemów AMR26 podczas testów, żartobliwie proponują, by Alonso wystawił Valkyrie’go na starcie Grand Prix w Australii. Choć to jedynie humorystyczna sugestia, pokazuje, jak bardzo imponuje ten pojazd.

Cena takiego auta to bagatelna suma przekraczająca 3 miliony euro. Alonso, z wyraźną radością, dzieląc się swoim pasją do motoryzacji, ponownie udowadnia, że jest nie tylko wybitnym kierowcą, ale również człowiekiem z klasą, który potrafi cieszyć się pięknem i mocą najszybszych aut świata.

Spokojne dni przed wyścigiem

Spokojne dni przed wyścigiem

Mimo obaw związanych z formą AMR26, Alonso wykazuje się spokojem i opanowaniem. Pojawienie się w Monaco z Valkyrie'm to raczej relaks przed intensywnym weekendem wyścigowym w Australii. Jak się okazało, krótka przejażdżka po malowniczych uliczkach Monako, za kierownicą jednego z najbardziej pożądanych samochodów na świecie, okazała się idealnym sposobem na rozładowanie napięcia i zebranie sił przed nowymi wyzwaniami.